Bitwa nad St. Quentin Canal – kluczowa bitwa I wojny światowej, stoczona w dniach 29 września – 10 października 1918 roku.
W bitwie uczestniczyły siły brytyjskie, australijskie i amerykańskie, działające w ramach brytyjskiej 4 Armii pod dowództwem gen. Henry’ego Rawlinsona. Dalej na północ atak wspierała również część brytyjskiej 3 Armii. Na południe od 19-kilometrowego frontu 4 Armii, francuska 1 Armia rozpoczęła skoordynowany atak na 9,5-kilometrowym froncie. Celem było przełamanie jednego z najsilniej bronionych odcinków niemieckiej linii Hindenburga (), która w tym sektorze wykorzystywała kanał Saint-Quentin jako element swojej obrony. Atak osiągnął swoje cele (choć w sposób nie do końca zgodny z planem), skutkując pierwszym pełnym przełamaniem przez wojska Ententy linii Hindenburga pomimo silnego oporu Niemców. W połączeniu z innymi atakami Wielkiej Ofensywy wzdłuż całej linii, sukces aliantów przekonał niemieckie dowództwo, że szanse na ich ostateczne zwycięstwo w wojnie są nikłe.
Tło Gen. Rawlinson chciał, aby Korpus Australijski pod dowództwem gen. por. Johna Monasha, cieszący się dobrą reputacją, poprowadził nadchodzący atak. Monash był niezadowolony z tego faktu, ponieważ jego siły australijskie miały już wtedy niepełne stany, a wielu żołnierzy wykazywało oznaki zmęczenia po kilku miesiącach intensywnego zaangażowania w walki. Doszło do kilku buntów żołnierzy, którzy czuli się niesprawiedliwie potraktowani. Monash był jednak bardzo zadowolony, gdy Rawlinson zaproponował mu towarzystwo amerykańskiego II Korpusu (27. i 30 Dywizji), który nadal pozostawał do dyspozycji dowództwa brytyjskiego, ponieważ amerykańskie dywizje były dwukrotnie liczebniejsze niż ich brytyjskie odpowiedniki. Dowódca II Korpusu, gen. mjr George Windle Read, przekazał dowództwo nad swoimi siłami na czas trwania akcji Monashowi. Jednak amerykańskim żołnierzom brakowało doświadczenia bojowego. Niewielka grupa 217 australijskich oficerów i podoficerów została przydzielona do wojsk amerykańskich w celu sprawowania doradztwa i łączności. Brytyjskie dowództwo uznało, że niemieckie morale jest bardzo niskie, a zdolność przeciwnika do stawiania oporu znacznie osłabiona. Monash uważał, że operacja będzie „bardziej kwestią inżynierii i organizacji niż walki”. Chociaż istniały pewne dowody na niskie morale Niemców z poprzednich operacji, ostatecznie okazało się to bardzo niebezpiecznym założeniem.
Monashowi powierzono opracowanie planu nadchodzącej bitwy. Miał on wykorzystać Amerykanów do przełamania linii Hindenburga, a australijską 3. i 5 Dywizję wysłać za nimi, by wykorzystały wyłom. Monash planował zaatakować linię Hindenburga na południe od Vendhuile, gdzie kanał Saint-Quentin biegnie pod ziemią na długości około 5500 metrów przez tunel Bellicourt (który został przekształcony przez Niemców w integralną część systemu obronnego linii Hindenburga). Tunel był jedynym miejscem, gdzie czołgi mogły przekroczyć kanał. W miejscu, gdzie kanał przebiegał pod ziemią, główny system okopów linii Hindenburga znajdował się na zachód od linii kanału. Dwa brytyjskie korpusy, III i IX, miały zostać rozmieszczone w celu wsparcia głównego natarcia. Rawlinson wprowadził do planu Monasha bardzo istotną zmianę: IX Korpus miał rozpocząć atak bezpośrednio przez głębokie wykopy kanałowe na południe od tunelu Bellicourt. Plan ten opracował gen. por. Walter Braithwaite, dowódca IX Korpusu. Monash uważał taki atak za skazany na niepowodzenie i twierdził, że nigdy sam by go nie zaplanował, uważając go za zbyt ryzykowny. Pogląd ten podzielało wielu żołnierzy z 46 Dywizji IX Korpusu, której zadaniem było poprowadzenie natarcia. Niemcy uważali wykop kanałowy za nie do zdobycia.
Preludium thumb|Brytyjska mapa okopów w rejonie tunelu Bellicourt. Tunel kanałowy jest zaznaczony na czerwono. Linia Hindenburga biegnie na zachód od tunelu i na wschód od wykopu kanału thumb|Mapa przedstawiająca działania amerykańskiej 27. i 30 Dywizji, afiliowanych przy Korpusie Australijskim jako część brytyjskiej 4 Armii podczas bitwy o kanał Saint-Quentin, 29 września 1918 roku. Przedstawione natarcie zostało w rzeczywistości przeprowadzone przez połączone siły amerykańskie i australijskie Po klęsce niemieckiej ofensywy wiosennej, kontrataki sił Imperium Brytyjskiego, Francji i Stanów Zjednocznych podczas ofensywy stu dni doprowadziły do ponownego natarcia aliantów na pozycje linii Hindenburga jesienią 1918 roku, w pobliżu wioski Bellicourt, gdzie 18 września 1918 roku stoczono bitwę pod Épehy.
Operacja wstępna z 27 września Plan Monasha zakładał, że pierwsze posterunki na linii Hindenburga znajdą się w rękach aliantów do daty wyznaczonej na początek bitwy. Podczas gdy Australijczycy zdobyli już linię frontu w południowej części sektora ataku (skąd amerykańska 30 Dywizja miała rozpocząć natarcie), północny odcinek linii pozostawał nadal w rękach niemieckich. Amerykańska 27 Dywizja otrzymała rozkaz ataku 27 września, aby dokończyć oczyszczanie niemieckich placówek przed ich linią, w tym punktów umocnionych nazwanych The Knoll, Gillemont Farm i Quennemont Farm. Naczelny Dowódca aliantów, feldmarszałek Douglas Haig, początkowo sprzeciwiał się użyciu Amerykanów do zajęcia linii wysuniętych placówek, chcąc zachować je do głównego ataku. Rawlinson przekonał go jednak do zmiany zdania. Brytyjskiemu III Korpusowi wcześniej nie udało się zdobyć tych placówek, ale Rawlinson przypisał tę porażkę zmęczeniu żołnierzy. Był przekonany, że Niemcy są u kresu sił i udało mu się przekonać Haiga, że tak jest. Amerykańscy żołnierze byli niedoświadczeni, a problemy pogłębiał niedobór oficerów (w 12 atakujących kompaniach było tylko 18 oficerów, podczas gdy w tamtym czasie kompania miała zazwyczaj około sześciu etatowych oficerów – pozostali byli nieobecni, ponieważ odbywali dalsze szkolenia).
Atak Amerykanów zakończył się niepowodzeniem. Monash zwrócił się do Rawlinsona z prośbą o pozwolenie na opóźnienie głównego ataku, zaplanowanego na 29 września, ale odmówiono mu, ponieważ priorytetem była strategia marszałka Ferdinanda Focha, polegająca na utrzymywaniu Niemców pod nieustanną presją skoordynowanych ataków wzdłuż linii frontu. W wyniku zamieszania wywołanego nieudanym natarciem (gdy dowództwo korpusu nie miało pewności co do lokalizacji amerykańskich wojsk), bitwa 29 września na froncie amerykańskiej 27 Dywizji musiała zostać rozpoczęta bez zwyczajowego (i bardzo skutecznego) bliskiego wsparcia artyleryjskiego. Brytyjski dowódca artylerii argumentował, że próba zmiany harmonogramu ostrzału na tak późnym etapie spowoduje liczne problemy, a amerykański dowódca dywizji, gen, mjr John F. O’Ryan, również obawiał się możliwości przypadkowego bratobójczego ostrzału. Wszyscy dowódcy alianccy zgodzili się zatem kontynuować pierwotny plan ostrzału artyleryjskiego. W rezultacie ostrzał miał rozpocząć się teraz w pierwotnie planowanym punkcie wyjścia, około 900 metrów od rzeczywistego punktu startowego piechoty, co czyniłoby ją niemal zupełnie bezbronną podczas początkowego natarcia. 27 Dywizja musiała dokonać natarcia głębszego niż jakiekolwiek, o które poproszono jej bardzo doświadczonych australijskich sojuszników, na głębokości około 4500 m w jednej akcji. Aby zrekompensować brak wsparcia artyleryjskiego, Rawlinson dostarczył dodatkowe czołgi. Jednak brak ostrzału artyleryjskiego w sektorze 27 Dywizji miał bardzo niekorzystny wpływ na początkowe działania bojowe na froncie naprzeciwko tunelu.
Główny atak 29 września thumb|Żołnierze amerykańskiej 30 Dywizji odpoczywają wraz z niemieckimi jeńcami po zdobyciu tunelu Bellicourt, 29 września 1918 roku. W tle brytyjskie czołgi Mark V (z „kojcami” do przeprawy przez okopy) z 8. batalionu Korpusu Pancernego, który był jednym z czterech batalionów 5 Brygady Pancernej przydzielonych australijskiej 5 Dywizji i Korpusowi Amerykańskiemu na potrzeby operacji Bitwę poprzedził największy brytyjski ostrzał artyleryjski w czasie wojny. Rozlokowano około 1600 dział (1044 działa polowe oraz 593 ciężkie działa i haubice), wystrzeliwując prawie 1 000 000 pocisków w bardzo krótkim czasie. Wśród nich znajdowało się ponad 30 000 pocisków z gazem musztardowym (pierwsze użycie brytyjskiej wersji tej broni). Były one kierowane w stanowiska dowodzenia i baterie wrogiej artylerii. Wiele z wystrzelonych pocisków odłamkowo-burzących miało specjalne zapalniki, co czyniło je bardzo skutecznymi w niszczeniu niemieckiego drutu kolczastego. Brytyjczykom bardzo pomógł fakt, że posiadali niezwykle szczegółowe, zdobyte plany obrony wroga (szczególnie przydatne w sektorze IX Korpusu). Plan bitwy Monasha na 29 września zakładał przełamanie głównych pozycji obronnych linii Hindenburga, sforsowanie kopca tunelu kanałowego, przełamanie ufortyfikowanej linii Le Catelet-Nauroy za nim i dotarcie do linii Beaurevoir (ostatniej ufortyfikowanej linii obronnej Niemców) za nią jako cel na pierwszy dzień. Monash pierwotnie planował zdobyć linię Beaurevoir 29 września, ale Rawlinson usunął ją z listy celów na pierwszy dzień, uznając to założenie za zbyt ambitne.
Atak na tunel Bellicourt thumb|Żołnierze amerykańskiej 30 Dywizji i australijskiej 15 Brygady przy południowym wejściu do tunelu Bellicourt w Riqueval niedaleko Bellicourt. Tunel został zdobyty przez amerykańską 30 Dywizję 29 września 1918 roku (zdjęcie z 4 października) 29 września dwie dywizje amerykańskie, a następnie dwie dywizje australijskie, zaatakowały z około 150 czołgami z 4. i 5 Brygady Pancernej brytyjskiego Korpusu Pancernego (w tym nowo wyszkolony amerykański 301. batalion Korpusu Pancernego, wyposażony w czołgi brytyjskie). Celem Amerykanów była linia Le Catelet-Nauroy na wschód od kanału. W tym miejscu australijska 3 Dywizja (za amerykańską 27 Dywizją) i 5 Dywizja (za amerykańską 30 Dywizją) miały „przeskoczyć” amerykańskie siły i nacierać w kierunku linii Beaurevoir. Australijska 2 Dywizja znajdowała się w rezerwie.
Na lewym skrzydle frontu, gdzie amerykańska 27 Dywizja rozpoczęła walkę z niekorzystnej pozycji, pierwszego dnia nie udało się osiągnąć żadnego z celów, a Amerykanie ponieśli dotkliwe straty. 107 Pułk Piechoty poniósł największe straty w ciągu jednego dnia, jakie poniósł jakikolwiek pułk amerykański w czasie tej wojny. Zamiast „przeskoczyć” Amerykanów, australijska 3 Dywizja wdała się w desperacką walkę o pozycje, które powinny były zostać już zdobyte. Pomimo kilku indywidualnych aktów bohaterstwa, brak postępów na lewym skrzydle frontu miał negatywny wpływ również na postępy na prawym skrzydle. Ponieważ amerykańska 30 Dywizja, a następnie australijska 5 Dywizja posuwały się naprzód, podczas gdy jednostki po jej lewej stronie już nie, musiała ona stawić czoła niemieckiemu ogniowi zarówno z boku i tyłu, jak i z przodu. Dodatkowym utrudnieniem była gęsta mgła panująca na polu bitwy na wczesnych etapach ataku, która powodowała, że amerykańskie wojska mijały Niemców, nie zdając sobie z tego sprawy. Niemcy sprawiali Amerykanom poważne problemy po pierwszej fali natarcia. Mgła utrudniała również współpracę piechoty i czołgów. 30 Dywizja przebiła się przez linię Hindenburga 29 września, wkraczając do Bellicourt, zdobywając południowe wejście do tunelu Bellicourt i docierając do wioski Nauroy, gdzie dołączyły do niej wojska australijskie, kontynuując atak.